piątek, 28 lutego 2014

HELIO

HELIO - producent i importer bakalii oraz wyrobów z maku. Sprzedaje wyroby zarówno pod własną marką, jak i jest wiodącym dostawcą tzw. marek private labels (marki własne dyskontów i supermarketów). Na giełdzie obecni są konkurenci Bakalland (wydaje się, że najbardziej znany) i Atlanta.

Działalność w tej branży obciążona jest bardzo dużą sezonowością. Znacząca część przychodu generowana jest przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Dlatego z rozwagą należy podchodzić do wyników poszczególnych kwartałów i wtedy jasne staje się, dlaczego latem spółka generuje stratę (niewielka sprzedaż), a w kwartałach o dużej sprzedaży ujemne są przepływy operacyjne (gwałtowny wzrost należności finansowany kredytem).

Helio ma przesunięty rok obrotowy, dlatego raport półroczny za 2013 r. (raport) obejmuje miesiące lipiec-grudzień 2013 r., a więc najważniejszy w ciągu roku okres świąt bożonarodzeniowych. 
Spółka pokazała, że rozwija się bardzo dobrze osiągając w IV kwartale 2013 r. rekordową sprzedaż 52 mln zł (+13% r/r). Zysk w raportowanym półroczy również okazał się rekordowy 3,73 mln zł (+40% r/r).



Narastająco zysk za ostatnie 4 kwartały wyniósł 5,1mln, co daje wskaźnik C/Z=9,1, a C/WK=0,96.

Negatywnym zjawiskiem był wzrost kosztów ogólnego zarządu (+21%), co wpłynęło na nieznaczny spadek rentowności sprzedaży (8,4% vs. 8,6%). Natomiast dzięki niższym kosztom finansowym wzrosła całkowita rentowność netto (5,7% vs. 4,6%).

O ile wzrost należności jest zrozumiały, o tyle duży wzrost zapasów zaskakuje. Wydaje się, że spółka liczyła na jeszcze większą sprzedaż, stąd taki wzrost. Wynoszą one 30 mln zł (+54%) i mogą być sprzedane zapewne dopiero przed Wielkanocą, a to oznacza, że przez ponad 3 miesiące trzeba będzie płacić odsetki od kredytów finansujących te zapasy.
Pomimo chwilowego wzrostu zobowiązań, które spadną po spłacie należności przez klientów, w porównaniu do konkurentów Helio ma najniższy wskaźnik zadłużenia (53%) i sytuacja płynnościowa jest dobra.

Ze względu na to, że Wielkanoc jest w tym roku dopiero 20 kwietnia (w 2013 r. 31 marca) wyniki kolejnego kwartału będą nieporównywalne i  dopiero raport roczny pokaże całkowity zysk spółki, a oczekiwać można ok. 5,5 mln zł, o ile nie wzrosną znacząco ceny surowców.

PS. Spółka tłumaczy wzrost zapasów tym, że wysoka sprzedaż w minionym półroczu zachęciła do większych zakupów już z myślą o przyszłych okresach.

czwartek, 27 lutego 2014

Elektrotim

Elektrotim pokazał bardzo udany raport za IV kwartał (raport), który spowodował, że kurs wyskoczył o ponad 10% w górę ustanawiając max roczny. W samym IV kwartale 5,5 mln zł zysku netto, a w całym roku 8 mln (+22% r/r). Trzeba jeszcze podkreślić, że te 8 mln zł  zostało osiągnięte pomimo odpisu wartości firmy jednostki podporządkowanej (-1,7m).
Prezes Andrzej Diakun zapowiada, że w kolejnym roku wynik będzie co najmniej powtórzony.

Grupa Elektortim wykonuje sieci elektroenergetyczne i instalacje elektryczne, czyli ogólnie rozumiane budownictwo. Poprawa wyników Elektrotimu pokazuje, że dla budownictwa IV kwartał był udany - poprawiająca się koniunktura i ciepła zima pomogły. Podobnie może być w I kwartale br.

Zarząd Eletrotimu zapowiedział już dywidendę w wysokości 60 groszy na akcję. Jest to bardzo fajna spółka dywidendowa, bo stopa dywidendy od wielu lat jest wysoka (5,5%-10,2%) i dodatkowo Zarząd deklaruje, że co roku chce wypłacać dywidendę, która pozwoli zarobić 5%-10%. Przy kursie 11,24 (z wczoraj) stopa dywidendy wyniesie 5,3%. Czyli jak ktoś chce mieć stabilne przychody z dywidendy i szansę na wzrost kursu to Eletrotim obecnie wydaje się dobrym pomysłem inwestycyjnym.

Ostateczna decyzja o dywidendzie zapadnie oczywiście na WZA na podstawie zaudytowanych danych. Jest pewne ryzyko, że wynik może się obniżyć, bo może być dokonany kolejny odpis aktualizujący wartość firmy Mawilux SA, ale wydaje się, że mimo wszystko te 60 gr powinno być utrzymane.


środa, 26 lutego 2014

LUG

LUG to producent opraw i systemów oświetleniowych z Zielonej Góry. Swoje produkty sprzedaje zarówno w Polsce, jak i zagranicą (po ok. 50%). Branża, w której działa zależna jest w głównej mierze od koniunktury w budownictwie, ale pozytywnie na sprzedaż wpływa też rozwój technologiczny w branży i przechodzenie z tradycyjnego oświetlenia na energooszczędne (np. LED). Tym samym poprawa koniunktury gospodarczej powinna sprzyjać spółce, natomiast zmiana technologii wymaga inwestycji. LUG w 2013 r. uruchomił nową linię produkcyjną do komponentów LED i zapowiadał w strategii budowę nowej fabryki w latach 2014-2015. 
Spółka w raporcie za IV kwartał (raport) przewiduje rozwój na rynkach zagranicznych, gdzie wzrost rynku powinien być znacznie wyższy niż w Polsce.

Wyniki LUG mogą jak na razie rozczarowywać (spadek zysku z 3,0 mln zł w 2012 r. do 1,5 mln zł w 2013 r.). Również wiarygodność spółki ucierpiała po tym, jak nie zostały zrealizowane prognozy zarówno w 2012 r., jak i 2013 r.  (prognoza na 2013 r. z kwietnia mówiła o zysku 3,6 mln zł, a osiągnięty został 1,5 mln zł). Na marginesie - zabawnie przy tym brzmi tytuł artykułu o LUG "Zegarmistrzowska precyzja w realizacji prognoz" (link), w którym spółka dumnie mówi o realizacji korekty prognozy z połowy listopada.

Dziś została opublikowana rekomendacja Dr.Kalliwody z zaleceniem KUPUJ i ceną docelową 5,20 zł. Jednocześnie analitycy Dr. Kalliwoda Research prognozują, że w tym roku LUG wypracuje 1,38 mln zł zysku netto, 2,51 mln zł zysku EBIT oraz 108,9 mln zł przychodów.

Cóż oznacza to, że analitycy Dr. Kalliwody przewidują dalszy spadek rentowności i zysku.


Rekomendacja zakłada, że C/Z będzie wynosić 27. Tym samym zalecenie KUPUJ zaskakuje.

Na giełdzie obecni są konkurenci LUG - Lena i ESSystem.
Porównanie (Lena i ESSystem jeszcze nie opublikowały wyników za 2013 r.):
Przychody (p), zyski (z) i rentowność (r) netto po 3 kwartałach 2013 r. 
 

Jak widać konkurenci potrafią osiągać wyższą rentowność i zyski. I to pokazuje, jaki jest największy problem LUG - niska marża. Wydaje się, że LUG stawia na uzyskiwanie wysokich przychodów nawet kosztem marży, a prognoza wyników Dr. Kalliwody również to potwierdza.
Pozostaje więc pytanie, czy są przesłanki do wzrostu kursu aż o 44%. Chyba tylko wtedy, gdy ktoś założy, że w kolejnych latach wzrosną istotnie zyski.





wtorek, 25 lutego 2014

EXAMOBILE

EXAMOBILE to producent aplikacji na Androida. Są to proste programiki, które za darmo można ściągać na telefon : sklep . Nie robią one wrażenia. Największe hity to : Wykrywacz kłamstw, Butelka czy Test całowania! Jednak jak się okazuje każde z nich zostało ściągnięte przez co najmniej 100 tys. użytkowników. 
Podstawowe pytanie, jakie przychodzi do głowy, to w jaki sposób firma zarabia na darmowych aplikacjach. Jeszcze rok temu przeglądając raport tej firmy stwierdziłem, że jest to jakaś porażka - brak przychodów, same koszty i wydawało się, że brak pomysłu na to, jak zarabiać. Jednak przez ten rok spółka zrobiła olbrzymi postęp. Każdy z tych programów wyświetla reklamy, za które EXAMOBILE otrzymuje wynagrodzenie. Są to niewielkie pieniądze, ale przy rosnącej skali stają się istotnym przychodem.

liczba użytkowników

 liczba wyświetlonych reklam /w mln/


Jak widać dynamika wzrostu użytkowników i liczby wyświetlonych reklam jest imponująca. Jeżeli uda się ją utrzymać to spółka może osiągać znaczące zyski.
W 2013 r. zysk netto wyniósł 60 tys. zł (rok wcześniej strata -25 tys. zł).
Jeżeli Zarząd czegoś nie popsuje (a to ryzyko jest zawsze przy spółkach, które zaczynają odnosić sukces) to w tym roku zysk może przekroczyć 300 tys. zł.


piątek, 14 lutego 2014

Bloober

Bloober Team - to producent gier głównie na platformę PlayStation.
Główne do tej pory zrealizowane gry to: A-men i A-men2.

Na spółkę trafiłem jeszcze przy okazji wprowadzania A-men do sprzedaży. Pamiętam bardzo optymistyczne zapowiedzi sprzedażowe i sporo "ochów i achów" na stronie spółki na temat gry i zainteresowania nią. Zarząd spółki zapowiadał na początku 2013 r. "w ocenie Emitenta wprowadzenie A-men na rynek w Ameryce Północnej w wersji na PlayStation 3 będzie miało istotny wpływ na wyniki finansowe Spółki w roku 2013." Wydaje się, że sprzedaż nie była jednak tak duża jak oczekiwano.

Obecnie spółka zapowiada wprowadzenie nowej gry Basement Crawl. "Przeskok w skali jakości w stosunku do dotychczasowych gier spółki". "Miło jest nam poinformować, że w okresie przedświątecznym Basement Crawl był najbardziej oczekiwanym tytułem na PS4 przez czytelników serwisu IGN." Spółka poinformowała w styczniu o przesunięciu daty premiery na I kwartał 2014 r.

A sukces tego tytułu jest spółce bardzo potrzebny. Oczekiwania przedstawione w materiałach związanych z emisją obligacji mówią o przychodach rzędu 10 mln zł w 2014 r.

Popatrzmy jednak na raport za 2014 r. raport za IV kwartał
Raport skonsolidowany.
Na pierwszy rzut oka - niewielkie straty, rosnące przychody. Ale problem pojawia się, gdy popatrzymy na strukturę przychodów.

Faktyczne przychody ze sprzedaży produktów stanowiły jedynie 18% w minionym roku i spadły o 15%. Główna część przychodów to zmiana stanu produktów, czyli zapis księgowy zrobiony zgodnie z zasadą współmierności kosztów do przychodów. Czyli spółka ponosi koszty na wytworzenie produktów, ale zamiast sprzedaży trafiają one do zapasów z oczekiwaniem, że sprzedaż nastąpi w przyszłym okresie. A widać, że spółka w latach 2011-2013 r sporo "wyprodukowała" na magazyn. Zapasy wynoszą obecnie 6,4 mln zł i są największą pozycją w aktywach. W ciągu roku praktycznie się podwoiły. 
W tej sytuacji nie dziwią zatem ujemne przepływy operacyjne.

Bez rekordowej sprzedaży nowych gier w 2014 r. spółka będzie musiała dalej się zadłużać lub podnosić kapitał (dopóki będą chętni do finansowania).

Podsumowując - spółka uzyskuje niewspółmiernie małe przychody ze sprzedaży produktów w porównaniu do kosztów działalności. Na chwilę obecną głównie produkuje "na magazyn" - stąd duży wzrost zapasów, potężna pozycja w przychodach - zmiana stanu produktów oraz ujemne przepływy operacyjne. Utrzymanie takiej sytuacji skutkować może dalszym zadłużaniem. Konieczna jest rekordowa sprzedaż nowych tytułów, aby zmienić obecną sytuację.


GPF Causa

GPF Causa istnieje. To podstawowy wniosek po publikacji raportu za IV kwartał.

Zarówno akcjonariusze, jak i obligatariusze tej spółki nie mają powodów do radości. Kurs osiągnął totalne minimum 1 grosz i dalej spaść już nie może. Obligatariusze nie dostali odsetek i nie wiadomo, czy otrzymają środki.

Raport za IV kwartał (link) jest pewną ciekawostką, bo podejrzewam, że żadna inna spółka takiego nie opublikowała.
We wszystkich pozycjach w IV kwartale jest 0 zł ! (0 zł przychodów, 0 zł kosztów).
Spółka napisała, że nie prowadzi działalności operacyjnej, a jedynie nadzoruje debiut spółki Mazuria Sport SA. 
Ale 0 zł kosztów w spółce akcyjnej to faktycznie ciekawostka - czyżby nie było żadnych opłat za prowadzenie księgowości, badanie audytora, za rachunek bankowy itp.
No cóż - wygląda na to, że raport jest trochę na odczepnego, żeby nikt się nie doczepił do Zarządu, ze coś naruszył, bo wartość tego raportu jest mizerna - oczywiście nie ma pełnych sprawozdań.

Nadzieją dla obligatariuszy jest to, że aktywa wynoszą ok. 4 mln zł. Nie wiadomo, co tam dokładnie jest (może raport roczny za 2012 r. coś wyjaśnia), ale jakaś nadzieja na odzyskanie środków istnieje.

czwartek, 13 lutego 2014

SFK

SFK - Skoczowska Fabryka Kapeluszy (Polkap)

Jak nazwa sama wskazuje spółka zajmuje się produkcją kapeluszy przede wszystkim na rynek zagraniczny. Są to kapelusze robione w tradycyjny sposób z użyciem włosia króliczego i wełny. JEst to chyba jedyna firma na NewConnect, która swoją historią sięga początku XX w. W 1924 r. firma kapelusznicza „Hückel Sohne”uruchomiła oddział w Skoczowie. 
Polkap zdecydowaną większość swojej produkcji eksportuje - głównym rynkiem zbytu są Niemcy. Co ciekawe jednym z ważnych produktów są kapelusze dla Żydów: link

Wczoraj został opublikowany raport za IV kwartał: link do raportu 

Przychody w 2013 r. wyniosły 12,2 mln zł (+ 12%)
Zysk z działalności operacyjnej (EBIT) 2,7 mln zł (+16%)
Zysk netto 2,0 mln zł (+21%)

W IV kwartale spółka osiągnęła najwyższe przychody w ciągu ostatnich 2 lat. Zysk netto też jest najwyższy (gdy pominie się  wynik z 4Q2012 zawierający jednorazowe zdarzenia). Po uwzględnieniu sezonowości, o której informuje spółka w raporcie, można uznać, że występuje stabilny wzrost i poprawa rentowności działania.


Spółka tłumaczy wzrost rentowności spadkiem kosztów materiałów po przejęciu zakładu produkcyjnego od swojej "matki" i przekształcenie ze spółki handlowej w produkcyjno-handlową.
Aktualne wskaźniki (przy kursie 4,30):
C/Z = 9,8, C/WK = 0,99

Należy jednak zwrócić uwagę na ujemne przepływy operacyjne. Wynikają one z istotnego wzrostu zapasów. Warto więc w kolejnych kwartałach zwrócić uwagę, czy przełoży się to na zwiększenie sprzedaży czy będzie obciążeniem finansowym. Na chwilę obecną koszty finansowe nie są istotną pozycję kosztową, a spółka posiada bezpieczny wskaźnik zadłużenia 27,5%.


środa, 12 lutego 2014

TelePolska

Są firmy na giełdzie, których niezależnie od ich sytuacji finansowej unikam. Taką firmą jest m.in. TelePolska

Tak więc dziś nie o opublikowanym raporcie, ale najpierw o moich doświadczeniach ze spółką.
Myślę, że wiele osób spotkało się z taką sytuacją:
- dzwoni telefon : "Dzień dobry, tu TelePolska, dzwonię, bo mamy promocję, dzięki czemu obniży się Pana abonament telefoniczny."
Nie przypadkowo firma nazywa się TelePolska (chodzi o to, aby była zbliżona do nazwy Telekomunikacja Polska). Wstęp - obniżenie abonamentu telefonicznego sugeruje, że dzwoni mój operator, bo powołuje się na mój abonament., a skoro proponuje jego obniżenie, to jak nie skorzystać. Zazwyczaj od razu odkładam słuchawkę, ale tym razem postanowiłem zrobić test. Oczywiście pani z callcenter unika odpowiedzi na pytanie "o ile chcą obniżyć ten abonament" i przedstawia swoją ofertę oderwaną od mojej dotychczasowej. Ja to wiem, ale starsi ludzie zazwyczaj w dobrej wierze przyjmują, że ktoś faktycznie chce zrobić im przysługę.
Tak jak mój ojciec, który potwierdził, że chce obniżenia abonamentu i skończyło się karą za zerwanie umowy od dotychczasowego operatora, drastyczny wzrost kosztów telefonicznych i straszne zamieszanie przy odkręcaniu tej sytuacji, a kto inny był na umowie, kto inny się podpisał (kurier na informację, że nie ma właściciela numeru w domu stwierdził, że może podpisać się ktoś inny!!!) .
Takich ludzi są tysiące (wystarczy wrzucić w google "opinie o TelePolska").
Niestety praktyka pokazuje, że tzw. alternatywni operatorzy wykorzystują różne sztuczki, aby pozyskać kolejnego abonenta. I  często robią to z sposób nietyczny i niezgodny z prawem.

Więcej o TelePolska:

Z grudnia 2013 r.:
"Po dokonaniu wszechstronnej analizy zebranego materiału dowodowego Prezes UKE ustalił wysokość kary na kwotę 1 936 840,10 zł  "
"Ustalając wysokość kary Prezes UKE wziął w szczególności pod uwagę stwierdzony w postępowaniu negatywny stosunek Spółki do wykonywania obowiązków ustawowych, co miało bezpośredni, niekorzystny wpływ na sytuację abonentów TelePolski."

Z grudnia 2012 r.
"Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznaje za praktyki naruszajace zbiorowe interesy konsumentów działania TelePolska"
"Do Urzędu napłynęło wiele skarg od konsumentów, rzeczników konsumentów, czy zawiadomień przekazywanych przez Prezesa UKE na sposób zawierania umów przez Telepolska"

"Zazwyczaj system działania był podobny. Dzwoniono na numer telefonu abonenta i proponowano nowe, znacznie tańsze usługi. Po jakimś czasie do domu przyjeżdżał kurier i przedstawiał starszej kobiecie dokumenty do podpisania. - Kopii nie zostawiano, więc o zmianie dostawcy dowiadywałam się z rachunków."
"Jakież było zdziwienie pani Grażyny, kiedy pod koniec stycznia przyszło pismo z TelePolski, w którym nie wyjaśniono sprawy numeru telefonu, tylko wypowiedziano umowę z przyczyn leżących po stronie abonenta, jednocześnie naliczając opłaty za zerwanie umowy, która w świetle prawa była przecież nieważna."

"Do pana Zdzisława, naszego 78-letniego czytelnika, zadzwoniła konsultantka. Zaczęła rozmowę: "Dzień dobry, tu telekomunikacja". - Znała moje imię, nazwisko. Wiedziała, że mam taryfę TP 60 i w lutym kończy mi się umowa - opowiada."

"podstępnie namówiono mnie do podpisania umowy z telepolska.cały czas korzystałem z usług telekomunikacji polskiej s.a.i byłem przekonany że podpisuję umowę z tp sa która dotyczy tylko obniżenia wysokości abonamentu"
"Moja mama w dniu 14.06.2010 po rozmowie z pracownikiem tele polska podającym się za pracownika tp podpisała umowę na obniżenie usług abonenckich."
"przedstawiaja sie jako telekomunikacja i logo firmy na umowie jest zakryte karteczka"

Mi w takich sytuacjach przychodzi do głowy myśl, o której warto pamiętać również w biznesie:
Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje ” 1 Kor.10;23

wtorek, 11 lutego 2014

Ecotech

Ecotech - spółka opatentowała technologię stabilizacji odpadów przemysłowych. Miała piękną wizję skomercjalizowanie tego pomysłu, ale przez kilka lat się nie udało. Emocje wywołała umowa, jaką miała podpisać z chińską spółką, ale z tego też nic nie wyszło.
I w raporcie za IV kwartał znajdziemy fragment:
"Powyższa sytuacja wpłynęła znacząco na pogorszenie kondycji finansowej Spółki, w związku z czym Spółka obecnie bezskutecznie poszukuje sposobu dalszego finansowania działań operacyjnych."
Bolesna prawda i odważne, szczere wyznanie.
Co to oznacza?
Brak możliwości finansowania działań operacyjnych w sytuacji posiadania zobowiązań do spłaty oznacza de facto konieczność ogłoszenia upadłości spółki. Skoro nie ma pieniędzy na jej funkcjonowanie (opłacanie kosztów) to trudno oczekiwać czegoś innego.
Niestety wygląda na to, że piękny sen się nie spełnił.

Bilans, jakiego jeszcze nie widziałem :
Aktywa:
- wartości niematerialne i prawne 14,8 mln zł
Pasywa:
- kapitał  14,2 mln zł
- zobowiązania 0,6 mln zł.
W aktywach nie ma nic poza wnip (patenty).
Środki pieniężne 0 zł.

Co ciekawe spółka wyceniana na giełdzie jest na prawie 6 mln zł. Nie rozumiem...

Elkop Energy

Nic z tego nie rozumiem...

Spółka zajmuje (a bardziej zajmowała) się produkcję energii ze źródeł odnawialnych (elektrownie wiatrowe). Ale wszystko sprzedała i z raportu wynika, że nic teraz nie robi.
W 2013 r. strata -319 tys. zł.

Bilans przejrzysty i prosty:
- maszyny 0,2 mln zł
- środki pieniężne 1,24 mln zł
- zobowiązania 0 zł
- kapitał 1,44 mln zł

No więc ile to jest warte?
Powinno max 1,44 mln zł.

A na giełdzie 45 mln zł (2,79 za akcję).

Spółka należy do M. Patrowicza, ale po co ludzie kupują te akcje ?

Spółka DAMF (zależna od Patrowicza) zaoferowała odkup po 2,16 zł bazując na oderwanej od obecnej rzeczywistości (bo zostały sprzedane elektrownie wiatrowe) wycenie sprzed roku 35 mln zł

No więc o co tu chodzi?

poniedziałek, 10 lutego 2014

I3D

Kilka wniosków po przeczytaniu raportu spółki I3D za IV kwartał.
Widać, że spółka działa w branży marketingowej - piękny raport, dużo optymizmu, pasmo sukcesów i jeszcze lepsze widoki na przyszłość. Pełne sprawozdania to plus dla raportu.
Zacznę więc od podstawowych liczb ze sprawozdania Grupy:
- Zysk brutto 755 tys. zł (rok temu strata -2,37 mln zł) - poprawa olbrzymia
- Zysk netto 915 tys. zł (rozliczenie strat podatkowych podniosło wynik netto w porównaniu do brutto, w zeszłym roku strata -2,44 mln zł).

Wyniki bardzo poprawione zostały w IV kwartale - spółka zaksięgowała znaczną część przychodów z realizacji projektu w Kopalni Soli "Wieliczka", którego odbiór ma być dokonany ostatecznie w I kwartale 2014 r.

Patrząc poprzez pryzmat poprawy wyników można oceniać sytuację pozytywnie.

Ale zwrócę uwagę na kilka spraw:
- bardzo wysoki wskaźnik zadłużenia 73%. Zobowiązania wzrosły w ciągu roku o 112% (+6,6 mln zł). Spółka tłumaczy to wzrostem zobowiązań wynikających z realizacji kontraktu dla Wieliczki (+4,2 mln zł), które zostaną spłacone po rozliczeniu w I kwartale 2014 r. Na marginesie - większość kontraktu ok. 4 mln zł jest już zaksięgowana w przychodach.
Jednak Wieliczka nie tłumaczy całego zadłużenia.
Zobowiązania krótkoterminowe to aż 12,2 mln zł. Inwestycje i należności to tylko 4,5 mln zł. Brakuje jeszcze 7,7 mln zł. Są jeszcze zapasy 8,2 mln zł, ale jak spółka napisała - wzrost w pozycji zapasy wynika z "ulepszenia autorskiego softu - Quazar 3D". Nie są to więc zapasy szybkozbywalne, tylko takie, które mogą być wykorzystywane przy kolejnych projektach.
Na razie spółka musi się zadłużać i emituje kolejne serie obligacji. A to kosztuje - koszty finansowe wyniosły w 4 kwartale 290 tys. zł i był to znaczący wzrost w porównaniu do 3 kwartału (123 tys. zł)

-  wysoki udział w przychodach pozycji "zmiana stanu produktów" i "koszt wytworzenia produktów na własne potrzeby". W 2013 r. to łącznie 4,2 mln zł. Co to jest? Nie są to przychody ze sprzedaży wynikające z kontraktów z klientami. Trzeba o tym pamiętać. Jest to tylko zapis księgowy wynikający z zasady adekwatności przychodów do kosztów. Inaczej mówiąc spółka poniosła koszty na wytworzenie produktów, które oczekuje, że sprzeda w przyszłości.
Jest to zabieg księgowy (nie mówię, że niezgodny z prawem i prawdą), który podwyższa przychody i zyski. W IV kwartale te dodatkowe przychody to ponad 2 mln zł, co przełożyło się na adekwatny wzrost zapasów w bilansie.

Podsumowując:
- bardzo dobrze wygląda poprawa wyników r/r
- znacznie wzrosło zadłużenie
- w przychodach duży udział stanowią pozycje, które dotyczą inwestycji w produkty, a nie zrealizowanej sprzedaży do klientów

piątek, 7 lutego 2014

Epigon

EPIGON - gwiazda straciła blask

Z wielkim sentymentem podchodzę do tej spółki - jeszcze niedawno miałem jej akcje. Ale po raporcie za III kwartał sprzedałem. I patrząc na wyniki IV kwartału decyzja ta okazała się dobra.

Epigon zajmuje się dystrybucją i handlem przetworów z łososia. Od 2013 r. należy do grupy Marine Harvest, która po przejęciu Morpolu jest światowym liderem przetwórstwa łososia. I jest to istotne, bo nieznana jest obecna rola Epigona w tej grupie, a od niej zależy, czy zyski ze sprzedaży pozostaną w Epigonie, czy piętro wyżej.

Spółka w 2013 r. uzyskała 145 mln zł przychodu (+45% r/r). Zysk netto wyniósł 4,5 mln zł (+5%). Porównanie dynamiki wzrostu przychodów i zysków przynosi od raz wniosek, że spadła marża. I spółka sama się do tego przyznaje pisząc w raporcie: "Zgodnie z założeniami z początku roku 2013, w reakcji na dalszy wzrost cen surowca rynek reagował spadkiem popytu. Mimo to Spółce udało się osiągnąć opisany powyżej wzrost sprzedaży dzięki obniżeniu swojej marży. Pomimo osiągnięcia przez to niższego zysku w analizowanym okresie, w przyszłości zwiększony w ten sposób udziału w rynku przełoży się bezpośrednio na wzrost przychodów Spółki." Jak widać spółka świadomie obniżała marżę, aby zwiększać przychody. I deklaruje, że w dalszym ciągu celem jej będzie wzrost przychodów. Może to być wynik roli, jaką ma Epigon w grupie, od której kupuje surowiec. Niestety rodzi to ryzyko dalszego spadku marży, a tym samym zysków.

Pomimo wydawałoby się dobrych wyników w 2013 r. głębsze spojrzenie na wyniki samego IV kwartału rozczarowuje. Drastyczne załamanie marży spowodowało, że zysk za IV kwartał był znacznie niższy od wcześniejszych kwartałów. 751 tys. zł to spadek aż o 55% w porównaniu do zeszłego roku.
Jak widać na poniższych wykresach - przychody wcale nie rosną (co kwartał ok. 35 mln zł), natomiast rentowność dramatycznie spada. 

To bardzo niedobra perspektywa na kolejne kwartały. Spółka tłumaczy się wzrostem kosztu surowca. Jak widać na wykresie faktycznie na koniec roku cena łososia wzrosła, jednak spadek we wrześniu powinien poprawić wyniki Epigona, a tego nie było widać.

Forwardy na łososia wskazują spadek ceny w kolejnych miesiącach, co powinno sprzyjać  poprawie zarówno sprzedaży, jak i rentowności.




Mamy więc do czynienia z 2 scenariuszami:
- spadek marży jest chwilowy i jeżeli sprawdza się ceny forwardowe, to epigon zwiększy rentowność
- spadek marży jest wynikiem przeniesienia zysków do "matki" - Morpolu i wtedy nie ma co liczyć na wysokie zyski
Kolejne kwartały to pokażą.

BEP

BEP - Biomass Energy Project

Spółka, która prowadzi uprawę miskanta olbrzymiego. Jest to wysoka trawa (do 3,5 m), która może być wykorzystywana jako roślina energetyczna - czyli biomasa użyta do spalania.
Spółka chwali się, że posiada już 16 mln sadzonek o wartości 45 gr każda. Dałoby to łączną wartość 7,2 mln zł. W następnym roku planują uzyskać 26 mln sadzonek (11,7 mln zł). Trudno mi zweryfikować na ile prawdziwa jest podana wartość sadzonki oraz czy faktycznie jest szansa na ich spieniężenie. Można znaleźć oferty od 29 gr do 1  zł za sadzonkę. No i do tego dochodzi sprzedaż słomy (biomasa) do elektrowni (a przynajmniej powinna, bo na razie nie widać z tego przychodu)
Spółka ma ambitne plany - chce rozpocząć uprawy w Indonezji i Afryce.

Patrząc na kapitalizację 17 mln zł widać, że rynek w to wierzy. Jest to ok.2,5 raza więcej niż wartość sadzonek.

P/E=9,5, a więc wydaje się atrakcyjny. P/BV=5,3 - dużo. 
Spółka praktycznie nie ma majątku trwałego. Główna pozycja aktywów to zapasy (sadzonki miskanta) ok.5 mln zł i należności 2,7 mln zł (o tym jeszcze później kilka słów).

Problem jaki ja zauważam jest taki, że na razie nie widać w sprawozdaniu realnych wpływów ze sprzedaży. No niby jest przychód 2,475 mln zł - jest to jednak efekt zaksięgowania jednej umowy zawartej na koniec 2013 r. (niby 2.01.2014, ale faktura dotyczy 2013 r.), ale zapłaty za nią nie ma, a przepływy operacyjne wykazują stratę 70 tys. zł. 
I tu włącza się lampka ostrzegawcza - umowy zawierane na "31 grudnia" i to takie, które istotnie wpływają na wynik są zastanawiające. Nie ma informacji kto zakupił te sadzonki, kiedy nastąpi zapłata. Dopóki nie zobaczę realnych pieniędzy za tą fakturę to zachowuję dużą ostrożność wobec tego wyniku, jak i ambitnych planów spółki. NewConnect już nie jedno widział.
Dziwne jest też to, że w IV kwartale nie ma ruchu na zapasach pomimo zaksięgowania sprzedaży 5 mln sadzonek. No i zastanawiająca jest wysoka rentowność operacyjna 82% w IV kwartale. Podczas, gdy prognoza na 2013 r. zakładała 3,9%.
I inne pytanie - dlaczego nie ma przychodu ze sprzedaży słomy (biomasy) - to chyba miał być podstawowy przychód spółki.
Przyznaję, że nie znam dobrze uwarunkowań na rynku biomasy.

Tak więc inwestycja w akcje tej spółki to trochę wiara w to, że posiadane sadzonki miskanta, jak i słomę można będzie dobrze sprzedać, a spółka będzie powiększać znacząco skalę upraw w kolejnych latach.

czwartek, 6 lutego 2014

KBJ

KBJ - firma informatyczna świadcząca usługi doradcze i tworzenie dedykowanego oprogramowania na platformie SAP dla dużych i średnich firm. Notowana na Newconnect.

Dzisiaj opublikowała swój raport kwartalny, a że jest to jeden z nielicznych dziś raportów, to postanowiłem jej się przyjrzeć.

Na pierwszy rzut oka nie ma się do czego przyczepić.
Przychody wyniosły 10,4 mln zł (wzrost o 61% r/r).
Zysk operacyjny 1,16 mln zł (wzrost o 98% r/r).
Zysk netto 904 tys. zł (wzrost o 113% r/r).

Przepływy operacyjne 1,15 mln zł.

Aktywa to przede wszystkim:
- zapasy 925 tys. zł
- należności 2288 tys. zł
- środki pieniężne 1026 tys. zł
Pasywa:
- kapitał 3,89 mln zł
- zobowiązania 0,8 mln zł.

Sprawozdanie wygląda ładnie (pomijam drobny błąd w sprawozdaniu ze zmian w kapitałach). Spółka rośnie - zwiększa przychody i zyski, które znajdują pokrycie w przepływach operacyjnych. Praktycznie brak zadłużenia, a aktywa nie wzbudzają żadnych podejrzeń. Wygląda to naprawdę dobrze. Widać, że bycie partnerem SAP otwiera spółce drzwi do przedsiębiorstw i są w stanie konkurować z potentatami tego rynku.
Zgodnie z polityką dywidendową można oczekiwać wypłaty dywidendy w tym roku - może to być ok. połowy zysku (dałoby to stopę dywidendy ok.3%).

Pozostaje więc pytanie, czy warto kupić akcje tej spółki.
Spółka wyceniana jest na ok. 15 mln zł.
P/E = 17, P/BV=4. Nie wygląda to super atrakcyjnie.

Lecz tu pojawia się duży problem. Free float wynosi tylko 6,7%. Jeszcze gorzej wygląda obrót akcjami - w 2013 roku wyniósł on 7885 akcji (łącznie ok. 27 tys. zł)! W styczniu, gdy kurs atakował max. na 10 zł obrót w ciągu 2 dni 3,5 tys. akcji i to wystarczyło, aby przerwać kilkumiesięczny wzrost. Podejrzewam, że ktoś postanowił małymi środkami pobawić się w podbijanie kursu, który wzrósł od maja z poziomu 2,40 do 10 zł.
Patrząc na arkusz zleceń widać, że obecnie brak popytu i są szerokie widełki pomiędzy ofertą kupna, a sprzedaży.
A szykuje się podaż kolejnych akcji, bo zgodnie z programem motywacyjnym pracownicy spółki będą mogli kupić akcje po cenie nominalnej 1 zł. Już pierwszy pakiet 10000 akcji trafił do pracowników.

Podsumowując: dobra spółka fundamentalnie, ale brak płynności i potencjalna podaż zdecydowanie zniechęcają mnie do kupienia tych akcji.


środa, 5 lutego 2014

Quercus

Zastanawiałem się, od której spółki zacząć i zdecydowałem się od tej, którą oceniam pozytywnie,  akcje posiadam i co ważniejsze ostatnio zwiększyłem zaangażowanie.  Pierwszy pakiet kupiłem pod koniec października 2012 r. po 2,20 zł. Ostatnio kurs ustanowił swój max wszechczasów na poziomie 8,75 zł, a jestem przekonany, że to nie koniec.

Quercus TFI SA to Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych zarządzające funduszami, które zgromadziły już ponad 4 mld zł. Założycielem i obecnym Prezesem jest Sebastian Buczek. Oferowane fundusze nie są typowymi na rynku - nie znajdziemy tu zwykłego funduszu akcyjnego, misiów czy obligacyjnego. Tworzone fundusze mają jakąś myśl przewodnią i ich celem nie jest tylko naśladowanie giełdowych trendów.

Podstawowe fundusze:
- Selektywny 1,56 mld zł (benchmark 10% rocznie - od tego poziomu naliczana jest dopiero opłata zmienna tzw. success-fee)
- Agresywny 1,23 mld zł (benchmark WIG)
- Ochrony Kapitału 0,53 mld zł
- Absolutnego Zwrotu 0,27 mld zł (benchmark 10%).
Łącznie wartość aktywów w zarządzaniu wynosiła na koniec stycznia 2014 r. 4,3 mld zł.

Biznes jest bardzo przejrzysty i z jednej strony łatwo go analizować, ale z drugiej istnieje znaczna część przychodów zmiennych, które trudno prognozwać.

Spółka osiąga przychody z tytułu:
- opłaty stałej - procent od aktywów - czym więcej aktywów tym więcej przychodów
- opłaty zmiennej - zależnej od osiągniętych rezultatów

Wielkim sukcesem Quercusa był 2013 r. Aktywa pod zarządzaniem wzrosły z 1,67 mld zł do 4,25 mld zł. Jednocześnie fundusze osiągnęły bardzo dobry wyniki - Agresywny +19,98%,  Selektywny +15,63%, Absolute Return +30,2%. 
Przełożyło się to na znaczący wzrost przychodów i zysków.
Moja prognoza zakłada, że dzięki olbrzymiej opłacie zmiennej wynik IV kwartału będzie rekordowy, a w całym 2013 r. spółka zarobiła 42 mln zł.
Prognoza na 2013 r.:
Dałoby to obecnie P/E=14 (wobec publikowanego obecnie ok.30). Warto zwrócić uwagę, że P/BV jest zupełnie nieistotne, bo TFI nie musi posiadać istotnych zasobów. Ich największą wartość są aktywa w zarządzaniu, a tej pozycji w bilansie nie ma.

No i pozostaje pytanie, co dalej.
1. Przejęcia - Quercus rozważa kupno TFI BPH. To jest istotna decyzja, która wpłynie na przyszłe wyniki. Jeżeli kupno nie dojdzie do skutku, to 100% zysku trafi na dywidendę (stopa dywidendy 7%), co pozwoliłoby uznać Quercusa za ciekawą spółkę dywidendową. A jeżeli kupi to zwiększy się skokowo wartość aktywów w zarządzaniu i tym samym przychodów.
2. Koniunktura na giełdzie - bez niej nie będzie wzrostu i aktywów w zarządzaniu oraz dobrych wyników inwestycyjnych, a tym samym opłaty zmiennej. Trudno oczekiwać, że uda się powtórzyć poszczególnym funduszom takie stopy zwrotu jak w 2013 r. Rynek jest już wyżej, jest więcej środków w zarządzaniu (to jest problem jeśli chodzi o stopę zwrotu) i trudniej znaleźć spółki mocno niedowartościowane.
3. Poziom aktywów w zarządzaniu - grudzień i styczeń pokazały, co dzieje się, gdy giełda nie rośnie. Quercus pozyskał ok.70-80 mln zł nowych środków w miesiącu. Porównując z wcześniejszymi miesiącami (200-300 mln zł) to nie jest wiele. Jednocześnie od 30.10 zamknięte zostały wpłaty do Funduszu Agresywnego, który był jedną z lokomotyw 2013 r. Myślę, że trzeba zakładać, że w tym roku uda się przekroczyć 5 mld zł na koniec roku, a więcej jak będzie dobra koniunktura giełdowa. Przydałoby się wprowadzić nowy fundusz, który zastąpiłby Agresywnego i odświeżyłby ofertę TFI.
4. Zysk w 2014 r.
W wersji bardzo ostrożnej - jeżeli aktywa pozostaną na poziomie 4,3 mld zł to bez opłaty zmiennej Quercus powinien osiągnąć co najmniej 36 mln zł zysku. Do tego dochodzi succes-fee i dodatkowy zysk w przypadku wzrostu aktywów. Wydaje mi się, że w wersji realnej zysk powinien przekroczyć 50 mln zł.



wtorek, 4 lutego 2014

Absurdy VAT

http://tvn24bis.pl/informacje,187/niezdrowa-zywnosc-wrecz-dyszy-reklama-koniec-z-fast-foodami-w-szkolach,394460.html

PSL chce zakazu sprzedaży "śmieciowej żywności" w szkołach. Chodzi tu np. o chipsy.
A jaki VAT jest na tego typu żywność? Obniżony 8%!
Czy tu nie ma jakiejś sprzeczności?
Z jednej strony preferuje się sprzedaż poprzez obniżoną stawkę VAT, a z drugiej walczy z nią jako szkodliwą.
Może PSL poszedłby po rozum do głowy i zaproponował podniesienie VAT-u na taką żywność. Oj, w to nie wierzę... Wyższy VAT na przetwory z polskiego ziemniaka? Nigdy! Dla PSL to byłaby napaść na polską wieś.

OFE czy rynki wschodzące

Kilka cytatów:

Cytat z 4 lutego:

"W lutym dużo będzie zależało od dalszej koniunktury na rynkach wschodzących. Niemniej w kolejnych miesiącach pozytywny wpływ na rynku mogą mieć fundusze emerytalne. OFE po transferze danych do ZUS mogą teraz chcieć pochwalić się wysoką stopą zwrotu, aby w ten sposób zachęcać klientów do pozostania w funduszu. To może pomagać rynkowi przez najbliższe 3-4 miesiące. Do tego w USA mamy dobry sezon wyników - współczynnik spółek, które pokazały rezultaty lepsze od oczekiwań jest najwyższy od kilku kwartałów – co może sugerować, że to jeszcze nie koniec trendu wzrostowego. Mając to wszystko na uwadze, w lutym spodziewałbym się na warszawskim parkiecie nieznacznych wzrostów. Pokaźniejszych zwyżek oczekiwałbym w kolejnych miesiącach. " -Łukasz Wróbel, główny analityk Noble Securities

Cytat z 7 stycznia:
"Myślę, że do końca stycznia rynkowi będzie ciążyła sprawa OFE. To będzie przeszkadało w decyzji o zakupach akcji. " - Igor Szczepaniec, makler DM PKO BP

"Styczeń może być trudny, ale mówimy tu raczej o pewnej korekcie. Fundamenty nadal są pozytywne - ożywienie gospodarcze powinno postępować, a wraz z nim poprawa wyników spółek, stopy procentowe są nadal niskie. Słabość rynku wynika więc z kwestii technicznych, czyli OFE, a nie fundamentalnych. Po przekazaniu środków do ZUS, OFE powinno zależeć na tym, żeby rynek prezentował lepszą kondycję, bo w następnej kolejności to Polacy będą decydowali, czy przenieść się do ZUS, czy zostać w OFE. Wzrosty na parkiecie przełożą się na wzrost wyceny jednostek funduszy, a to oznacza, że łatwiej będzie przekonać klientów do pozostaniu w OFE"" - Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Cytat z 20 stycznia:
http://quercustfi.pl/Aktualnosci/Komentarz_Zarzadzajacego/one_news_form?ktab=25&f_kat=25&n_id=news2014-01-21-085922206
"Im bardziej rynek skoryguje się w styczniu, tym z niższym poziomem alokacji wystartują w lutym już akcyjne OFE. I tym więcej będą miały miejsca na dokupywanie akcji w najbliższych miesiącach, kiedy jeszcze z gospodarki będą płynąć pozytywne sygnały związane z ożywieniem. Oczywiście przy założeniu, że świat nie spłata nam przykrej niespodzianki. Potencjalny popyt ze strony OFE może zaktywizować pozostałe grupy inwestorów. Tym bardziej, że poziom stóp procentowych i oprocentowania depozytów ciągle zachęcają do podejmowania ryzyka." - Sebastian Buczek - Prezes Quercus TFI SA.

To są również  moje myśli przewodnie na najbliższy czas. Zmiany w OFE bardzo ciążyły polskiej giełdzie w ostatnich miesiącach. I byłem przekonany, że od początku lutego czeka nas odbicie w górę. Ale rynek to nie jednowymiarowa konstrukcja. Na świecie obawy o rynki wschodzące nie zachęcają do ryzykowniejszych inwestycji.
I na polskiej giełdzie będzie teraz walka zewnętrznych czynników z wewnętrznymi.
Ja jednak obstawiam wzrosty.

poniedziałek, 3 lutego 2014

O mnie

Giełdą zainteresowałem się praktycznie od samego początku jej istnienia. Pierwsze zlecenia składałem papierowo grzecznie stojąc w kolejce do okienka maklerskiego w DM Banku Zachodniego.
Notowania z poszczególnych dni zapisywałem pracowicie w grubym zeszycie - nie były każdego dnia, a i spółek było tyle, że tak się dało. Krótko mówiąc początek lat 90-tych.
Pamiętam jak sesje kończyły się skokami +10% i -10%, a przy cenie pojawiały się zapomniane już symbole os, ok, rs, rk.
Wniosek z tamtego okresu pozostał mi taki, żeby nie robić wielu transakcji, ale poczekać. Cierpliwość ma swoją wartość.

Kolejne lata to raczej dotykanie giełdy niż faktycznie angażowanie się w nią. Obowiązki zawodowe wystarczająco wypełniały mi czas. W międzyczasie zdałem egzaminy, które dały mi cenne w Polsce uprawnienia i ofertę pracy w funduszach inwestycyjnych. Ale z założenia odrzucałem myśl o przenosinach do Warszawy.

Aż nadszedł moment, w którym mogłem poświęcić więcej czasu na to, co lubię, czyli giełdę.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem analizy fundamentalnej i z dużym oporem patrzę na decyzje podejmowane tylko na podstawie analizy technicznej. Wolę kupić coś, co wydaje mi się niedowartościowane, nawet jeżeli nie ma odpowiednich sygnałów technicznych.

Lubię analizować poszczególne spółki wgłębiając się w raporty i szukając informacji w sieci.

I tym zamierzam się dzielić...

Inwestuję w akcje, ale nie wkładam w to 100% swoich środków. Dywersyfikacja zmniejsza ryzyko.

Skąd pomysł na blog?
Fora pełne są bzdur i subiektywnych, emocjonalnych wpisów. Niewiele jest miejsc, gdzie można przeczytać coś cennego o spółkach - szczególnie tych, którymi nie interesują się wielcy polskiej giełdy. Główne analizy to wykresy i pobieżne, sztampowe spojrzenie na podstawowe wskaźniki. Mam ambicję dać z siebie więcej, choć zdaję sobie sprawę, że entuzjazm spada z czasem...

Czego się boję?
Kompromitacji, pomyłek, braku wiedzy i oskarżeń. Dlatego postaram się nie dawać jednoznacznych ocen i liczę na wsparcie ...